16 maja 2018

"Confess" - Colleen Hoover


Tytuł: Confess
Tytuł oryginalny: Confess
Autor: Colleen Hoover
Cykl: -
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Matylda Biernacka
Liczba stron: 304
Moja ocena: 9/10
Opis wydawcy
Niewypowiedziane pragnienia, bolesna przeszłość i głęboko skrywane grzechy są dla Owena największą inspiracją. Utalentowany malarz kolekcjonuje anonimowe wyznania i przenosi je na płótno, zamieniając słowa w obrazy, w których ukrywa też własne tajemnice.
Auburn pojawia się w jego galerii akurat wtedy, gdy Owen szuka asystentki. Dziewczyna od kilku lat walczy o odzyskanie normalnego życia i desperacko potrzebuje pieniędzy. Zakochanie się w przystojnym malarzu nie jest częścią jej planu, ale przekorne przeznaczenie stawia na swoim. Wydaje się, że Owen jest dla niej szansą na znalezienie ukojenia i wsparcia, a ona dla niego natchnieniem i nowym kolorem w autoportrecie.
Wzajemne uczucie dodaje życiu barw, jednak tajemnice zaczynają tworzyć rysy na ich związku. Auburn odkrywa, że przeszłość ukochanego może odebrać jej to, co dla niej najważniejsze. Głos serca podpowiada jednak, że miłość wymaga największych poświęceń.
Wszystkie wyznania, które przeczytacie w tej powieści, są prawdziwe.

http://otwarte.eu/book/confess



"Zawsze będę cię kochał, nawet kiedy nie będę już mógł.
Zawsze będę cię kochała, nawet jeśli nie powinnam."


   Colleen Hoover to autorka, której książki trzymam w "rezerwie". Chodzi mi głównie o to, że nie zawiodłam się jak do tej pory na jej powieściach i jak tylko w Polsce pojawiał się nowy tytuł, to chciałam rzucić wszystko i zacząć czytać. Jednak tak już mam, że im bardziej chcę przeczytać daną książkę, to dłużej ona musi odleżeć na półce (by jej za szybko nie skończyć.. taka moja dziwna logika :D). Tym sposobem "Confess" czekała na swoją kolej dokładny rok.

   Niewiele jest książek, w których to już sam prolog doprowadza mnie do łez i to jest jedna z nich. Kompletnie nie wiedziałam czego się po nim spodziewać i przyznam szczerze, że obawiałam się najgorszego. W sensie, że jeden z bohaterów będzie śmiertelnie chory, na co ani trochę nie miałam ochoty. Na szczęście tak nie było, a to co dostałam w kolejnych rozdziałach utwierdziło mnie w przekonaniu, że autorka kolejny raz sprawiła, że serce szybciej mi biło, że byłam zaskakiwana i pozwoliła mi polubić głównych bohaterów.

   Auburn jest bohaterką, która nie ma łatwo w życiu, dlatego stojąc pod pracownią "Confess" i czytając wyznania anonimowych ludzi, w jakiś sposób się z nimi utożsamia. Dodatkowo pracownia natychmiastowo szuka pracownika, a ona potrzebuje gotówki. Mimo początkowego niezdecydowania, zgadza się pomóc przy wystawie obrazów.
   Owen żyje z poczuciem winy, w samotności i bólu. Dziewczyna stojąca na progu jego pracowni, od razu zwraca jego uwagę, a on desperacko poszukuję asystentki na wieczór. Ten wieczór zmieni wszystko.


"Powiedz mi o sobie coś, o czym nikt nie wie. Coś, co mogę zatrzymać dla siebie."


   Po pierwsze pragnę wspomnieć o pomyśle z anonimowymi wyznaniami, który jak dla mnie jest genialny. Ludzie zwierzają się nie tylko z wstydliwych rzeczy, ale także z tych bolesnych, krzywdzących, jak i radosnych i dobrych. Ponadto są one inspiracją dla Owena, do tworzenia obrazów. Niewątpliwym plusem jest to, że nie musimy wyobrażać sobie tych obrazów, które mają znaczenie w książce, bo mamy możliwość je podziwiać. Ja osobiście jestem zakochana i szczerze mówiąc widziałabym je na ciele jako tatuaż (jestem miłośniczką tatuaży, więc każdy obrazek, zdjęcie czy grafika, które mi się podobają, od razu pojawiają się w mojej głownie na ciele).



 
   Bardzo polubiłam bohaterów, ale nie na tyle by stawiać ich obok moich ulubionych. Po prostu zostali dobrze i realnie wykreowani, zdobyli moją sympatię i im kibicowałam. I to tyle. Chociaż na siłę mogłabym się przyczepić do Auburn, bo jej niektóre decyzje były dla mnie niezrozumiałe. Jednak ze względu na jej przeszłość i samotność, przymykam na to oko. Do Owena nie mam za to żadnych zastrzeżeń. To bezinteresowny i dobry człowiek.


"Bezinteresowność. To powinno być podstawą każdej relacji. Jeśli jakaś osoba naprawdę się o ciebie troszczy, więcej przyjemności sprawi jej to,jak ty się przez nią czujesz, a nie to, jak ona czuje się przez ciebie."


   Colleen Hoover w swoich książkach porusza ciężkie tematy i w tym przypadku również tak było. Nie mogę zdradzić o co chodzi, bo odebrałabym wam przyjemność z odkrywania sekretów i przeszłości bohaterów, ale kolejny raz autorka mnie zaskoczyła. To jedna z takich książek, których nie da się odłożyć, bo chcemy wiedzieć co będzie dalej, jak się rozwiąże dana sytuacja i jak poradzą sobie z nimi bohaterzy.

   Z jednej strony cieszę się, że tyle zwlekałam z czytaniem, bo to właśnie teraz potrzebowałam takiej historii. Być może też bardziej doceniłam sztukę, która się tu pojawia. Autorka pisze w przystępnym, lekkim stylu i jej książki pochłania się na raz. Ja jestem jej ogromną fanką, więc dla mnie książka była tylko przyjemnością.

   "Confess" to piękna historia dwójki ludzi, która jak im się początkowo wydaje, nie ma prawa istnieć. Tylko czy my, ludzie, mamy cokolwiek do powiedzenia naszym uczuciom? Gdybyśmy byli w stanie je kontrolować, miłość byłaby mniej bolesna. To książka o sile miłości, wybaczaniu, stawianiu na swoim i wzajemnym zrozumieniu. Pokochałam ją od pierwszej strony i to się nie zmieniło aż do samego końca. Polecam szczególnie fanom Hoover, fanom gatunku i oczywiście malarstwa.


"Myślę, że miłość jest trudna do zdefiniowania. - mówię. - Możesz kochać poszczególne cechy pewnej osoby, ale nie kochać jej ogólnie."



PS. Mam już za sobą też serial na podstawie książki, więc również może uda mi się napisać o nim kilka słów.




12 maja 2018

"Sexy Bastard. Cash" II - Eve Jagger


Tytuł: Cash
Tytuł oryginalny: Cash
Autor: Eve Jagger
Cykl: Sexy Bastard (tom 2)
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Liczba stron: 328
Moja ocena: 7/10
Opis wydawcy
Kiedy Cash Gardner widzi kobietę, od razu wie, czego by się napiła i co mógłby z nią robić w łóżku. Ten najgorętszy barman w Atlancie ma perfekcyjnie opanowane dwie umiejętności – serwowanie kolorowych drinków i dziki seks. 
Młoda i ambitna prawniczka Savannah szuka prawdziwej miłości. Gdy wchodzi do baru Altitude, od razu wpada w oko Cashowi, który nie marnuje czasu i od razu zaczyna z nią śmiało flirtować. W końcu to dla niego codzienność.
Mimo ostrzeżeń ze strony przyjaciół, Savy daje się ponieść pokusie i szybko przekracza granice, które sama sobie nakreśliła. W miarę rozwoju tej nietypowej relacji Cash stara się ukryć przed nią swój sekret z przeszłości. Czyżby zaczynało mu na niej zależeć?

http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/sexy-bastard-cash-2/



   Pierwszą część serii "Sexy Bastard" czyli "Hard", przeczytałam jakoś pół roku temu i oprócz niedorzecznego pierwszego spotkania bohaterów, nie pamiętam niestety nic więcej. Podejrzewałam więc, że w przypadku "Cash'a" będzie podobnie, czyli przeczytam i zapomnę. Niestety nie pomyliłam się. Przeczytałam tę książkę kilka dni temu i już powoli zapominam co się w niej działo.


"Potrzeba to nie miłość i nieważne, co z nią zrobisz, nigdy się miłością nie stanie."


   To co było wielkim minusem w poprzedniej części, czyli zbyt szybka relacja bohaterów, tak tutaj niewątpliwie jest plusem. Po pierwsze Cash i Savannah znają się od jakiegoś czasu, więc coś już o sobie wiedzą. Po drugie nie wskakują sobie od razu do łóżek i trzeba chwilę na to poczekać. Dodatkowo zaczynają od przyjaźni, która stopniowo przeradza się w coś więcej, aż w końcu dostrzegają, że się w sobie zakochują.

   Skoro jestem już przy bohaterach, to warto wspomnieć, że autorka postarała się przy ich kreacji. Cash to uczciwy, wygadany i czarujący barman, który strzeże swoich sekretów i nie dopuszcza do swojej przeszłości nikogo. Skory do pomocy i troszczący się o przyjaciół, zdecydowanie zdobył moją sympatię. Z Savannah było podobnie, to pewna siebie i sarkastyczna prawniczka, zraniona w przeszłości przez mężczyznę, z którym planowała spędzić przyszłość. Na zewnątrz twarda jak skała, ale w środku wrażliwa i pragnąca miłości. Według mnie pasują do siebie idealnie.

   Warto zaznaczyć, że Eve Jagger nie przekombinowała tej powieści. Oczywiście w trakcie lektury znajdują się momenty, przez które puls podskoczy, serce zabije mocniej, ale też rozśmieszy, bo poczucia humoru w niej nie brakuje. Jednak nic nie jest wciśnięte na siłę, nie ma zbędnych dramatów i rozstań bohaterów.


"To właśnie różnica między potrzebą a kochaniem. Coś, czego potrzebujesz, możesz łatwo zastąpić czymś, co zaspokaja cię w ten sam sposób, jednak miłości nie da się zastąpić czymś innym. Miłość to coś, o co walczysz."


   "Cash" to nie jest wybitna książka. Mimo, że znajduje się w kategorii erotycznej, to nie jest przesycona scenami łóżkowymi. A kiedy już się pojawiają, to są wyważone, nie przesadzone i nie przeciągane jak to często się zdarza. Niewątpliwie to bohaterzy tworzą tę historię i są największym plusem tej książki.

   Oceniłam "Cash'a" tak samo jak "Hard", czyli na 7/10, ale w moim odczuciu jest dużo lepsza. Czytało mi się szybciej i z większym zainteresowaniem. To naprawdę przyjemna, lekka lektura, którą spokojnie można przeczytać w jeden wieczór, odprężyć się i być usatysfakcjonowanym z lektury, mimo że jak pisałam na początku, nie zapadnie w pamięci na długo. Polecałabym zacząć od pierwszego tomu, bo w końcu bohaterzy wszystkich części są przyjaciółmi i każdy tom to ciąg dalszy historii. Jednak jeśli nie macie ochoty na część rozpoczynającą tę serię, to spokojnie można zacząć od "Cash'a", bo nie zawiera spoilerów z "Hard". Z pewnością sięgnę po kolejne tomy, bo bardzo ciekawi mnie historia Knoxa i Jacksona :)



Cykl "Sexy Bastard":
Tom 2. Cash


8 maja 2018

"Franco" III - Kim Holden


Tytuł: Franco
Tytuł oryginalny: Franco
Autor: Kim Holden
Cykl: Promyczek (tom 3)
Wydawnictwo: Filia
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Liczba stron: 314
Moja ocena: 5/10
Opis wydawcy:

Franco Genovese jest perkusistą w światowej sławy amerykańskim zespole Rook. Chłopak ma wszystko. Zabójczy uśmiech, tatuaże, talent, ostry dowcip. A przy tym wszystkim serce ze złota. 
Wiedzie dobre, stabilne, nieskomplikowane życie.
Jednak wieczór spędzony w niepozornym barze w Los Angeles wszystko to zmienia.
Do jego świata wkracza Gemma Hendricks.
Pochodząca z północnej Anglii, odnosząca sukcesy młoda pani architekt. Właścicielka uroczego uśmiechu, ciętego języka i nad wyraz ufnego serca.
Natychmiast coś ich do siebie przyciąga.
Gemma i Franco z miejsca się zaprzyjaźniają.
Ich znajomość nie potrwa długo, ponieważ kiedy za kilka dni wrócą do domów, rozdzielą ich tysiące kilometrów.
A może coś się zmieni?
Gemma ma pewne bliskie sercu marzenie.
Gdy Franco postanowi pomóc dziewczynie w spełnieniu go, wszystko może wywrócić się do góry nogami.
Czy ich przyjaźń będzie miała szansę przerodzić się w miłość? A może wszystko pójdzie w zapomnienie?


http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/208



"Każdemu może zdarzyć się upadek w kryzysie, to wrażliwość czyni nas ludźmi. Definiuje nas jednak to, czy pozwolimy, by ten kryzys nas zdominował."


   Na początku był "Promyczek", którego pokochałam, ale po jakimś czasie dopiero zauważyłam kilka wad i zbyt wyidealizowaną bohaterkę. Jednak nie zmieniłam o książce zdania i wciąż uważałam ją za bardzo dobrą. Następnie pojawił się "Gus" i w tym przypadku przepadłam. Pokochałam tę książkę tak bardzo, że teraz, po 1,5 roku po przeczytaniu, wciąż go kocham i ciągle o nim wspominam. Jako ostatni pojawił się "Franco" i mimo, że jest to najkrótsza historia, mnie ciężko było się za nią zabrać. Dopiero teraz postanowiłam to zmienić i niestety zawiodłam się aż za bardzo.

   Tak jak dwie poprzednie części wywołały we mnie ogrom emocji, pochłaniałam je strona za stroną i absolutnie nie chciałam ich kończyć, tak tym razem zmuszałam się do czytania i czekałam na koniec, by móc odłożyć ją, zapomnieć i wziąć się za coś innego. Różnica między tymi książkami jest tak widoczna, poziom różni się tak bardzo, że mogę zaryzykować stwierdzenie, iż autorka zachęcona sukcesem dwoma poprzednimi tomami, stworzyła kolejny na siłę, na szybko i nie przyłożyła się do pisania.


"Uczucia są jak fizyka. Akcja generuje reakcję. Włożona w coś pasja może zaowocować czymś równie wielkim."


   "Franco" pisany jest z perspektywy głównego bohatera, czyli tytułowego Franca. Osobiście dużo bardziej lubię, gdy oboje bohaterów mają głos i tutaj zdecydowanie zabrakło mi rozdziałów z perspektywy Gemmy. Czcionka w książce jest dość spora (większa niż w poprzednich częściach), dodatkowo są zachowane spore marginesy, przez co czyta się bardzo szybko. Niektóre rozdziały natomiast, to kilka linijek tekstu. Wspominam o tym dlatego, że "Franco" ma 314 stron. Jednak gdyby została utrzymana czcionka i marginesy tak jak poprzednio, podejrzewam, że wyszłoby ze 150-200 stron. Zatem to bardzo malutko i dlatego może mam wrażenie, że wszystko dzieje się za szybko, bo akcji tu nie znajdziecie.




   Tak naprawdę chcąc napisać coś o fabule, czy bohaterach, w głowie mam tylko pustkę. Fabuła przelatuje przez palce i w moim odczuciu jest o tym, że bohaterowie muszą się spotkać. Co do ich samych, to zwyczajne postacie papierowe. Zero emocji, realności, a wręcz sztuczność. Do tego ich przesłodzone dialogi, zbyt piękni na wady. Zaczynają się przyjaźnić po dwóch spotkaniach, nie wiedząc nic o sobie a do tego nie wiem skąd się pojawiło ich uczucie. Kurde nawet Gus nie był Gus'em gdy już się pojawiał. Nie mogło obyć się bez "dramy" oczywiście, ale znowu - była tak bezsensowna, nie wyjaśniona i naciągana, że pierwsze co pomyślałam to "ale dlaczego się rozchodzą?" I szczerze mówiąc dalej nie wiem.


"Mawiają, że dom jest tam gdzie serce,
Swoje zostawiam z Tobą."



  Nie skupiając się tylko na negatywach, znalazłam też plusy. Przede wszystkim to problem Gemmy i jej zaangażowanie. Bardzo chętnie poczytałabym o tym więcej i jestem pewna, że gdyby autorka poświęciła jej troszkę więcej czasu, stworzyłaby kolejną intrygującą i zachwycającą książkę. Niestety według mnie zbyt pospieszyła się z wydaniem i wyszło jak wyszło.

   Kim Holden pisze świetnie, potrafi przygnieść czytelnika emocjami, zachwyca bohaterami i sprawia, że chce się więcej i więcej jej książek. Lecz niestety "Franco" się do nich nie zalicza. Jestem rozczarowana i zła. Według mnie ta powieść jest niepotrzebna i nie powinna była powstać. Jak już pisałam, była krótka, więc można traktować ją jako dodatek, który w 2 godziny się pochłonie i nie zmarnuje dużo czasu. Jeśli podobnie jak ja, jesteście zachwyceni "Promyczkiem" i "Gus'em" a "Franco" wciąż przed wami, to musicie sami zdecydować czy warto poświęcić te kilka godzin na przesłodzoną, bez żadnej akcji i z papierowymi bohaterami powieść.





"Życie jest tak skomplikowane, jak sam je sobie utrudnisz."



Cykl "Promyczek":
Tom 1. Promyczek
Tom 2. Gus
Tom 3. Franco