13 stycznia 2016

''Collide'' I - Gail McHugh



Tytuł: Collide
Cykl: Collide (tom 1)
Autor: Gail McHugh
Wydawnictwo: Akurat
Tłumaczenie: Anna Dorota Kamińska
Liczba stron: 368
Moja ocena: 6/10











Jej umysł na próżno walczył z tym, o czym doskonale wiedziało jej ciało: pragnęła go, i to bardzo.

Zaraz po ukończeniu college'u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa. Co prawda wewnętrzny głos zaleca jej ostrożność, ale Dillon w ciężkich chwilach był dla niej tak dobry i troskliwy, że dziewczyna postanawia związać z nim swój los.
W Nowym Jorku poznaje Gavina – seksownego, czarującego playboya. Już podczas pierwszego, krótkiego spotkania udaje mu się rozpalić zmysły Emily. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i namiętność Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość. Rozdarta wewnętrznie Emily musi szybko podjąć decyzję, którego z nich wybrać. Cokolwiek zrobi, jedno jest pewne: ból rozstania pozostanie z nią już na zawsze.


źródło opisu: Wydawnictwo AKURAT,


Zastanawiam się od czego zacząć. Byłam podekscytowana, że w końcu zaczynam tę książkę. Czekałam na nią jakiś czas i nie mogłam się doczekać. Niestety po przeczytaniu kilkunastu stron, musiałam odłożyć ją na bok. W tym czasie przeczytałam inną książkę i dopiero wróciłam do Collide. Dlaczego? Jak wspominałam już na fanpagu - za bardzo przypomina mi Kierę z ''Bezmyślnej''. Jeśli ktoś czytał, wie o czym piszę. 
Słyszałam jednak pozytywne opinie o niej, więc postanowiłam wziąć się w garść i skończyć, nawet jeśli będzie tak straszna jak ta wyżej wymieniona. Z czasem wciągnęła mnie i tak udało mi się skończyć.

Historia jest dobra, chociaż za dużo biegania w kółku. Kiedy on chcę ją, ona źle zobaczy, źle usłyszy, źle zrozumie - ucieka. Kiedy ona chce go, on już jest zimnym draniem i ją odrzuca. I tak w kółko. Bardzo irytujące szczególnie, że ma to miejsce kilka razy. Bohaterzy zachowują się jak dzieciaki - nie rozmawiają ze sobą, tylko uciekają wielce obrażeni na świat.
Dodatkowo bardzo denerwowało mnie tłumaczenie. Imiona - dlaczego ciągle w rozmowach było: Gavinie, Oliwio, Dillonie, czy aby nie powinno być po prostu: Gavin, Olivia, Dillon? Zwykle czytając książkę jest np: ''- Przestań za mną chodzić Gavin.'' Dlaczego do cholery (przepraszam musiałam) w Collide musi być: ''- Przestań za mną chodzić Gavinie''. Czułam się jakbym czytała rozmowę jakiejś arystokracji. Bardzo mi to przeszkadzało i może dlatego też nie mogłam do końca się w nią wbić. (Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłam o co mi chodzi, ale mam nadzieję że zrozumiecie).

Emily to bohaterka, którą raz się lubi, raz nienawidzi. Czasami pewna siebie, potrafiąca żartować, dogadać i prowadzić swobodną rozmowę. Czasami zapłakana, nie potrafiąca nic przyjąć do wiadomości i wyciągająca zbyt pochopne wnioski. Na moje nieszczęście więcej było tej drugiej.
Gavin za to, to oczywiście milioner (z własnym samolotem rzecz jasna). Chłop, który ma każdą, nie zwraca na nic uwagi i niczym się nie przejmuje. Wystarczy jedno spojrzenie a on lata za zdobyczą jak pies za kawałkiem kiełbasy. Miłość od pierwszego wejrzenia? Oczywiście, że tylko milioner zraniony w przeszłości przez kobietę potrafi zakochać się od jednego spojrzenia, mimo że przez lata był zimny jak lód.
Mamy jeszcze Dillona, który został wykreowany na totalnego manipulanta. Stanowczy, chamski i potrafiący wymusić na Emily każdą decyzję. Nie sądziłam, że on będzie obecny do końca książki. Co więc za tym idzie?

Autorka stworzyła trójkąt miłosny. Całe szczęście, że Dillon to dupek i po części rozumiem bohaterkę, czemu zaplątała się w romans, więc mogę to jeszcze przeżyć. Tylko mam bardzo ważne pytanie.. Ale spokojnie nie zadam tu, nie zdradzę nad czym się zastanawiam. 

Biorę się zatem na Pulse i błagam, niech będzie lepsza.
Collide oceniam 6/10 bo mimo tych zabaw w kotka i myszkę, trójkąta i nieszczęsnych imion, czytało się szybko i nawet nie wiem kiedy się tak wciągnęłam.


Jeśli ktoś czytał, niech proszę napiszę czy też miał problem z imionami, czy to ja się zrobiłam taka wybredna i mi nic nie pasuje? ;D


17 komentarzy:

  1. Zawsze mnie pomysłowość autorów literatury amerykańskiej zadziwia pod względem wyboru imion. Nie wiem, skąd niektóre się biorą..są aż trudne do przeczytania, lub całkowicie pozbawione sensu.

    Natomiast co do samej książki, to mi się podobała. Ja ostatnio przechodzę fascynację New Adult i czytam książki jak szalona..Trochę akcja za szybko się dzieje i niektóre rzeczy biorą się jakby znikąd, ale do poczytania na zabicie nudy, czy jako wymówka żeby się nie uczyć - to jest dobra. Czytałam lepsze i gorsze i ta zalicza się do tych pół na pół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi o same imiona, bo nic nie mam przeciwko - spotkałam się z takimi różnościami, że mnie nie dziwi. Chodzi mi o to, że tłumaczka niepotrzebnie je ''tłumaczyła''. To tak jakbyśmy na co dzień zwracali się ''Anno, Katarzyno itp'' a nie po prostu Anka, Kaśka ;D Chyba sama już się pogubiłam ;D

      Na nudę jak najbardziej tak. Ja też w sumie się wciągnęłam, mimo że tyle rzeczy mi nie pasowało ;D Gorsze bym zdecydowanie też znalazła.

      Usuń
    2. Taak, dokładnie o to samo mi chodzi..w tłumaczeniu te rozmowy, w którym wymieniane jest imię, są strasznie sztuczne. Oczywiście nie w każdej książce, czy historii, ale zdarzają się takie wpadki.
      Czasem tłumacz nie ma pomysłu, jak dane imię wprowadzić, ale czasem przeginają w drugą stronę i tworzą swoje "imiona" - co jest jeszcze gorsze..

      Usuń
    3. Właśnie - sztuczne, przez co też się źle czyta i książka traci urok. Zgadzam się, spotkałam się już z paskudnymi tłumaczeniami.

      Usuń
  2. "Tylko mam bardzo ważne pytanie.. Ale spokojnie nie zadam tu, nie zdradzę nad czym się zastanawiam. " - ej, nad czym ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak bardzo trzymała się Dillona i co takiego wydarzyło się w jej przeszłości.

      Usuń
    2. Liczę na to, że po przeczytaniu "Pulse" - coś się wyjaśni. Ale też nie wiem, może on ma na nią jakiegoś haka, takiego emocjonalnego bardziej..może gdybać i gdybać. Ale fakt, ich "relacja" jest troszkę podejrzana.

      Usuń
    3. Jestem teraz w momencie ''słodkiej, pięknej miłości'', więc trochę nuda, ale mam nadzieję, że za moment coś się wydarzy ;D Co do Dillona, już coś trochę opowiedziała (choć też nagle się okazało, że do terapeuty chodzi od zerwania) ;D

      Usuń
  3. Drugi raz spotykam się z recenzją na temat tej książki dzisiaj. Ogólnie książka zapowiada się bardzo ciekawie i chyba jestem na tak :)

    ksiazkowa-przystan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tobie bardziej spodoba się ode mnie ;)

      Usuń
  4. Na początku chciałam przeczytać, ale po kilku recenzjach stwierdziłam, że to chyba jednak nie dla mnie... Może mam rację, może nie. Jak mi coś odbije to może po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może dla ciebie byłaby jedną z ulubionych książek ;)

      Usuń
  5. Zawsze drażni mnie to "bieganie w kółko", ale i tak czytam i na koniec jestem nawet zadowolona z całości. Mam nadzieję, że tu będzie podobnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest strasznie męczące. Jak już jedno chce, to drugie ucieka. Jak drugie chce, to pierwsze się obraża. Ale też czytam zwykle do końca. Co do tej książki, średnio byłam zadowolona.

      Usuń
  6. Nie jestem pewna czy sięgnę po tę książkę. :) Jest tak wiele romansów, które mają wyższe oceny lub przychylniejsze recenzję, że chyba zrezygnuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym przyjrzała się bliżej recenzjom też bym ją odłożyła i zamiast jej, przeczytałabym coś lepszego.

      Usuń