19 lipca 2019

Strata bliskiej osoby, przemoc w rodzinie i miłość z przyjaźni. - "Krople deszczu" #1 - Kathlyn Andrews


Tytuł: Krople deszczu
Tytuł oryginalny: Drops of Rain
Autor: Kathryn Andrews
Cykl: Bracia Hale (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Anna Matyszczak
Data wydania: 2 stycznia 2019
Liczba stron: 338
Moja ocena: 7/10
Opis wydawcy
Ali Rain
Czasami zastanawiam się, jak znalazłam się w miejscu, w którym teraz jestem, ale gdy ból powraca, od razu sobie przypominam… wszystko przez to, że odeszła. Mieszkam teraz w nowym mieście, chodzę do nowej szkoły i powinnam ruszyć dalej ze swoim nowym życiem. Problem w tym, że sama już nie wiem, kim jestem. Został mi tylko taniec, a z każdym kolejnym dniem czuję się coraz bardziej samotna. Cisza stała się motywem przewodnim mojego życia. Ona kazała mi odnaleźć radość i światło, ale nie mam pojęcia jak, skoro przez większość czasu otacza mnie mrok… do czasu, aż poznaję jego.

Drew Hale
Mam w życiu tylko jeden cel: za dwieście dziewięćdziesiąt osiem dni wyjechać z tego miasteczka i nigdy nie wrócić. Wszyscy uważnie mnie tu obserwują, zbyt uważnie, i mam już dość ciągłego ukrywania się pod maską obojętności. Potrzebuję wolności. Pływanie to moja przepustka do lepszego życia i codziennie powtarzam sobie, by się nie wychylać, trzymać ustalonej rutyny i pod żadnym pozorem nie pozwolić, by cokolwiek mnie rozproszyło. Wbrew powszechnej opinii, nie jestem chodzącym ideałem – każdego dnia tonę w poczuciu winy. Nie mam pewności, czy kiedykolwiek przestanę czuć się bezwartościowy, niechciany i przepełniony wstydem… do czasu, aż poznaję ją.



  Za każdym razem gdy Wydawnictwo NieZwykłe ogłasza premiery na kolejne miesiące, uszczęśliwia mnie większością swoich propozycji. Tak było gdy zobaczyłam w zapowiedziach "Krople deszczu", którą dawno temu miałam już okazję czytać. W przypadku książek, które już czytałam, które mi się podobały i które zostają wydane w Polsce, zastanawiam się, czy sięgając po nie po raz kolejny, moje zdanie będzie niezmienne, czy może coś się zmieliło i moja ocena będzie inna. "Krople deszczu" udowodniły mi, że po długim czasie dostrzegam więcej wad.


"Być może nasze oczy muszą być raz na jakiś czas obmyte naszymi łzami, żebyśmy mogli ponownie zobaczyć życie z wyraźniejszym widokiem."


  Ali wraz z ojcem przeprowadza się do małego miasteczka miesiąc po śmierci jej mamy. Nowe miejsce, nowa szkoła, nowi znajomi, ale ból po stracie pozostał ten sam. Kochająca taniec dziewczyna, tonie w żałobie i smutku, a także w samotności. Szczególnie, że ojciec jej nie pomaga zostawiając ją samą w domu niemal przez cały czas. Pewnego razu, pływając o świcie w morzu, natyka się na chłopaka z magnetycznym spojrzeniem. Problem w tym, że nie wie kim on jest i jest niemal pewna, że nigdy go już więcej nie spotka. Tak bardzo się myli..
  Drew, choć wydawałoby się, że "rządzi" szkołą, tak naprawdę jest cichym, skrytym i skrzywdzonym nastolatkiem. Żyjąc nieustannie w strachu, stara się nie wpadać w kłopoty i wykonywać polecenia ojca. Jego jedyną wolnością jest pływanie. I właśnie z tym sportem wiąże swoją przyszłość. Kiedy na jego drodze staje samotna i zrozpaczona dziewczyna, choć nie może sobie na to pozwolić, powoli zatraca się w coraz większym uczuciu.

  Ali to typ bohaterki, którą wszyscy kochają od pierwszego zapoznania. I nie do końca odpowiada mi typ takiej postaci. Autorka wyidealizowała ją aż za bardzo, a to że KAŻDY od razu dostrzega jej dobroć i bezinteresowność, sprawia że dla mnie była zbyt sztucznie wykreowana. Nie lubię gdy pisarze tworzą taki obraz postaci, jakby co najmniej była ona ósmym cudem świata i każdy bez wyjątku ją kochał. Dlatego też to Drew zyskał sobie u mnie większą sympatię i to on i jego historia uratował tę książkę przed przesadzeniem z dobrocią bohaterki. Choć jak pisałam nie miała łatwo i jej historia również jest przykra, to jednak w tym wszystkim było za dużo nierealności.

  Napisałam na początku, że gdy pierwszy raz czytałam tę książkę, byłam zachwycona. Tym razem aż tak mnie nie porwała, ale mam na to wytłumaczenie. "Krople deszczu" zdecydowanie skierowana jest do młodzieży i to do tej grupy docelowej ta książka trafi bardziej. Sama byłam młodsza i inaczej patrzyłam na świat czytając ją pierwszy raz. Teraz widzę, że choć historia skrywa wiele bóli i cierpienia, to dla mnie była zbyt "łagodna". Zdałam sobie sprawę, że wolę mocniejsze książki, bo te "ugrzecznione" lekko mnie nudzą. Oczywiście nie zmienia to faktu, że książka jest dobra. Ale tylko tyle.


"Nie patrz wiele w przeszłość, która przeminęła i nie zawracaj sobie głowy przyszłością, która nie nadeszła. Żyj teraźniejszością i spraw, by była piękna i warta wspomnień.” Ida Scott Taylor.


  Autorka w swojej powieści poruszyła kilka ważnych i trudnych tematów. Między innymi strata bliskiej osoby i trudy radzenia sobie z bólem, przemoc i zastraszanie w rodzinie, a także zazdrość i szkolna rywalizacja. Myślę, że świetnie poradziła sobie w tych sprawach i jestem pewna, że nie jedna osoba wyniesie z tego lekcję. Mnie jednak najbardziej poruszył temat przemocy. A szczególnie znęcanie się słowne nad małym dzieckiem. Nic zatem dziwnego, że część poświęcona właśnie jemu, jest tą na którą czekam najbardziej.



  "Krople deszczu" czyta się szybko i przyjemnie, ale jak już pisałam, bardziej trafi do osób dopiero wchodzących w życie dorosłe. Nie twierdzę, że starszym czytelnikom się nie spodoba, bo to nie prawda, ale mogą poczuć niedosyt.

  Za pierwszym razem zakochałam się w historii Drew i Ali, a za drugim tylko mi się podobała i z miejsca mogę wymienić dziesiątki dużo lepszych. Mimo to jestem zadowolona z lektury i nie żałuję, że ponownie dałam się wciągnąć w tę opowieść. I choć tak naprawdę cała trylogia jest mi znana, to z ogromną przyjemnością sięgnę po tomy przedstawiające pozostałych braci, jak tylko ukażą się na polskich półkach.

  Książka na jedno, dwa popołudnia bądź wieczory, którą polecam i mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z tego, co znajdziecie na kartach powieści.





"[...] człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy z wartości momentu, dopóki ten nie stanie się wspomnieniem."



"Bracia Hale":
Tom 1. Krople deszczu
Tom 2. Starless Nights
Tom 3. Unforgettable Sun





15 lipca 2019

Idealna i przykładna dziewczyna i potwór z miasta - pozory zazwyczaj mylą. "Zawsze i wszędzie" - Brittainy C. Cherry


Tytuł: Zawsze i wszędzie
Tytuł oryginalny: Disgrace
Autor: Brittainy C. Cherry
Cykl: -
Wydawnictwo: Filia
Tłumaczenie: Dyrek Katarzyna Agnieszka
Data wydania: 3 kwietnia 2019
Liczba stron: 420
Moja ocena: 8/10
Opis wydawcy

Każdego dnia modliłam się, żeby on znów mnie pokochał. Zostawił mnie dla innej, nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić, jak bez niego żyć. Chciałam jedynie, by do mnie wrócił.
Ale pojawił się Jackson Emery. To miał być tylko letni romans. Zastrzyk pozytywnej energii dla pogruchotanego serca.
Byliśmy dla siebie idealni, ponieważ oboje wiedzieliśmy, że nasz romans nie potrwa zbyt długo. Jackson nie wierzył w związki, a ja straciłam wiarę w miłość. 
Wszystko było dobrze, aż pewnej nocy moje serce zgubiło rytm. Nie spodziewałam się, że Jackson się zaśmieje, nakłoni mnie do zwierzeń, przegna mój smutek.
Kiedy nasz wspólny czas dobiegł końca, moje serce nie potrafiło zapomnieć. 
Prosiłam o jeszcze jeden uśmiech, kolejny pocałunek, następny dotyk… Wznosiłam modły, by Jackson mógł być mój, nawet jeśli wiedziałam, że jego przeznaczeniem nie była miłość.






"- Płaczesz przez kogoś, kto zapewne nie jest tego wart.
- Co sprawia, że tak myślisz?
- To, że płaczesz. Ludzie nie płaczą nad kimś, kto ich uszczęśliwia."



  Z Brittainy C. Cherry mam już tak, że jak tylko widzę jej powieść w zapowiedziach, od razu wiem, że czym prędzej muszę ją przeczytać. Chociaż ostatnia u nas wydana czyli "Poza rytmem" aż tak mnie nie zachwyciła jak się tego spodziewałam, to tym razem postanowiłam nie nastawiać się na fajerwerki, tylko być może mile się zaskoczyć. Gdy zaczęłam czytać pomyślałam, że autorka chyba się nieco wypaliła, albo ja zwyczajnie potrzebuję czegoś więcej. Na szczęście to było tylko początkowe zwątpienie, bo chwilę później przepadłam po całości.


"Daliśmy sobie czas, ponieważ przestaliśmy wykorzystywać się nawzajem jako wsparcie. Jeśli naprawdę mieliśmy być razem, najpierw musieliśmy pokochać samych siebie."


  Miłość. Rodzina. Wiara. Wydawać by się mogło, że Grace to wszystko ma. No może po za pełną rodziną, ale u boku męża jest w stanie znieść i pogodzić się prawie ze wszystkim. Do czasu.. Kiedy jej mąż chcę separacji i sprzedaży domu, w którym mieszkali, po tym jak ją zdradził, Grace wraca do rodzinnego małomiasteczkowego domu rodzinnego załamana, z poczuciem wstydu i zażenowania. Pragnie tylko by Finn ponownie ją pokochał. Na miejscu dodatkowo odkrywa kim jest kobieta, z którą ją zdradzał, co tylko pogarsza sytuację. O ile może być jeszcze gorzej.. W załamaniu i ataku paniki pomaga jej czarna owca miasta i potwór zwany Jacksonem Emery.
  Jackson od lat ma przyklejoną przez miasto łatkę potwora. Tak jak jego ojciec alkoholik. Lata życia w nienawiści pozbawiły go uczuć, relacji międzyludzkich i normalności. Pracując w warsztacie samochodowym ojca, sam stał się dla niego rodzicem. Stara się żyć nie oglądając się za siebie, nie zwracając uwagi na ludzi i nie słuchać ich słów. Stał się potworem, dokładnie takim o jakim mówią.
  Zdradzona i załamana kobieta plus przerażający i zagubiony mężczyzna. Co z tego wyniknie?

  Nie polubiłam Grace na początku książki. Mimo iż bardzo jej współczułam, bo doznała zdrady od najbliższych osób, dodatkowo zmagała się z niewyobrażalnymi stratami. Miałam wrażenie, że czytam o nastolatce, która tylko płacze, a nie o skrzywdzonej kobiecie. Na szczęście dość szybko obdarzyłam ją sympatią i wrażenie nastolatki minęło. Jackson natomiast to postać z jednej strony bardzo destrukcyjna i gniewna, przez co ciężko go polubić po jego czynach i słowach. Dość szybko jednak można zrozumieć jego zachowanie. W końcu kim ma być człowiek, którego nikt nienawidzi, którego każdy obraża a nawet życzy mu i jego ojcu śmierci? Ludzie z miasta się go boją, szydzą z niego i wytykają palcami, ale nie zauważają, że oni sami zgotowali mu taki los. Że to przez tych ludzi chłopak jest oziębły i wrogo nastawiony. Autorce udało się przedstawić wpływ ludzi na samotnego człowieka. Jeden wybór prowadzi do następnego, a za nim podąża cała masa. Uważam, że to jeden z lepszych przekazów w książkach Brittainy C. Cherry.


"Jeśli odwrócisz się plecami do jednego człowieka, zrobisz to wobec wszystkich."


  Nie jest to idealna książka, ale zawiera tak dużo mądrych słów, otwiera oczy na wiele ważnych spraw a nawet jestem w stanie napisać, że jej treść mogłaby pomóc niejednej kobiecie. Cieszę się, że autorka podeszła do tego tematu poważnie i z rozsądkiem, bo poronienie to dla kobiet cierpienie, strata i zwątpienie, a także utrata części siebie, przez którą często nie będą mogły stworzyć "pełnej" rodziny. Niesamowicie współczułam Grace a także każdej kobiecie przeżywającej to samo co ona.

  Według mnie było zbyt wiele odniesień do Boga, wiary i modlitw. Jestem osobą wierzącą, ale dla mnie było to za częste i nie potrzebne. Rozumiem wspomnienie o tym kilka razy, co byłoby zrozumiałe, w końcu ojciec Grace był pastorem, ale uważam, że autorka lekko przesadziła co niestety odbiło się na książce. Dlatego też moja ocena jej jest nieco niższa. Wiem, że prawdopodobnie znów autorka chciała zwrócić uwagę na ludzi, którzy nawet wierzący i modlący się ciągle, często są zawistni i mający w sobie przerażające pokłady nienawiści. Jednak w pewnym momencie zaczęło mnie to zbyt męczyć. Oczywiście to moje osobiste odczucia, dla innych może to być akurat atutem.


"Właśnie w tym leżała największa różnica między tymi dwoma mężczyznami, których miałam obok siebie. Finley więził mnie jak w klatce. Jackson natomiast pozwalał mi latać."




  Jestem bardzo zadowolona z lektury, bo nie tylko dostałam ciekawą i wciągającą fabułę, ale także dobrze i konkretnie wykreowane postacie. Ich osobowości choć zupełnie rożne, dzieliło przede wszystkim dobro - choć u jednego daleko ukryte - oraz troska o drugą osobę. Bardzo podobało mi się powolne pogodzenie się z obecną sytuacją Grace, oraz dosadne wychodzenie z mroku przez Jacksona. Nie szukali się, nie byli przygotowani i już na pewno tego nie planowali, a jednak się odnaleźli w niecodziennej sytuacji, zaakceptowali i pokochali. Takich książek pragnę więcej.

  Na koniec chciałabym dodać, że bardzo cieszę się, że wydawnictwo zrezygnowało z oryginalnej okładki - która przez zbyt duże poprawki wygląda wręcz karykaturalnie. Nie dość, że nasza jest dużo ładniejsza, to do tego subtelniejsza dzięki czemu lepiej pasuje do treści.

  Fani autorki na pewno nie będą zawiedzeni, wręcz przeciwnie uważam, że to jedna z lepszych książek Pani Cherry i liczę na to, że również będziecie zadowoleni.





"(...) - Chociaż to dziwne.
- Co takiego?
- Kiedy mój książę z bajki dla reszty świata jest bestią."





11 lipca 2019

Wróg, przyjaciel czy kochanek? - "Pokusa Erin" - Elizabeth O'Roark


Tytuł: Pokusa Erin
Tytuł oryginalny: Drowning Erin
Autor: Elizabeth O'Roark
Cykl: -
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Ischim Odorowicz-Śliwa
Data wydania: 17 kwietnia 2019
Liczba stron: 448
Moja ocena: 9/10
Opis wydawcy
Erin Doyle i Brendan Langstrom od dawna za sobą nie przepadają. Dziewczyna nie znosi kobieciarzy, Brendan nigdy nie ukrywał, że jedyne co go interesuje, to przygody na jedną noc i zero zobowiązań.

Mężczyzna ma jednak kłopoty i szuka miejsca, w którym mógłby na jakiś czas zamieszkać. W tej sytuacji narzeczony Erin, który jest zarazem jego najlepszym przyjacielem, proponuje mu mieszkanie w na terenie ich wspólnej posiadłości. Upokorzona dziewczyna nawet nie próbuje ukryć faktu, że bardzo jej się nie podoba ten pomysł.

Jednak pod nieobecność Roba, Brendan przez przypadek poznaje sekret Erin, którego nie zdradziła nawet swojemu narzeczonemu. Może okazać się, że mężczyzna, o którym Erin miała tak złe zdanie, stanie na wysokości zadania i będzie jedyną osobą, która może jej pomóc.




  "Przebudzenie Olivii" było dla mnie świeżą, wciągającą i bardzo fajną książką. Zatem nic dziwnego, że czekałam na kolejną książkę autorki z niecierpliwością, mając obawy, że może jednak się nie doczekam. Na szczęście nadszedł kwiecień i czym prędzej zabrałam się za czytane. To jedna z tych książek, które chwyciłam od razu, bo wiedziałam, że nie będę zawiedziona. Nie myliłam się a wręcz nawet dostałam więcej niż oczekiwałam.

  Erin jest najlepszą przyjaciółką Olivii. Brendan jest bratem Willa i najlepszym przyjacielem narzeczonego Erin. Z jakiegoś powodu Erin i Brendan się nienawidzą, więc gdy narzeczony Erin proponuje przyjacielowi chwilowo zamieszkać w domku przy basenie na ich posiadłości, gdy ten ma kłopoty, Brendan ochoczo się zgadza, za to Erin jest wściekła. Gdy narzeczony Erin wyjeżdża służbowo, sprawy nieco zaczynają się komplikować. Brendan poznaje tajemnicę Erin, natomiast ona powoli zapomina dlaczego nienawidzi chłopaka.

  Zdaję sobie sprawę z tego, że fabułę przedstawiłam dość chaotycznie, ale inaczej nie umiałam. Chociaż nie trzeba czytać w kolejności tych dwóch książek, bo to dwie odrębne historie, to ja jednak polecałabym to zrobić. Chociażby po to, by przybliżyć sobie postacie. Myślę jednak, że obie te książki mogą się wam spodobać i wiele stracicie nie czytając najpierw "Przebudzenia Olivii".

  "Pokusa Erin" to idealny obraz tego jak jedna decyzja może zmienić życie. Być może autorka napisała dość schematyczną książkę, bo właściwie od początku do końca wiadomo jak potoczy się historia, to zrobiła to w taki sposób, że chcę się tej historii więcej i więcej. Nie ma miejsca na słodkie słówka, urocze randki i nieśmiałe pocałunki. To słodko-gorzki romans, w którym nie brakuje scen łóżkowych. Bez obaw jednak, autorka świetnie radzi sobie w tym temacie, nie zarzucając czytelnika co chwilę kilkoma stronami sceny seksu. Absolutnie, skraca je do minimum, czasami nawet tylko o nich wspominając. Jako że w dużej mierze bohaterów ten temat dotyczy, cieszę się że nie zostałam przytłoczona męskimi sprzętami i wielogodzinnymi orgazmami.

  Elizabeth O'Roark kupiła mnie swoją pierwszą wydaną w Polsce książką, ale całkiem rozkochała drugą. Totalnie trafiona w mój gust, dobrze napisana i nie zabrakło kilku dramatów, przez które chwilowo serce biło mi szybciej. A także sytuacji, które mnie rozbawiły i wywołały uśmiech na twarzy. Bohaterzy nie są idealni i to właśnie dzięki temu powieść jest realna i prawdziwa. Dodatkowo autorka dawkuje nam przeszłość Erin i Brendana, tak byśmy po kawałku poznawali historię, która ich połączyła, a także rozdzieliła.


  Czytałam tę książkę bez przerwy, z myślą "jeszcze tylko jeden rozdział", a z drugiej strony starałam się jak mogłam wydłużyć czytanie, by móc dłużej rozkoszować się lekturą. Chodzi o to, że chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej, ale jednocześnie czytać ją jak najdłużej, by się nie kończyła.

  Nie jest to powieść idealna i jestem pewna, że dla wielu osób będzie to kolejny romans/erotyk napisany na dokładnie takim samym schemacie jak tysiące innych. Bo rzeczywiście tak jest, mimo to ma w sobie coś, co mnie przyciągnęło, co sprawiło, że ją pokochałam i chcę więcej.

  Autorka po raz drugi pokazała jak dobrą jest pisarką, jak z prostej historii, można stworzyć coś niezwykłego. Dlatego bardzo chciałabym, żeby pojawiły się u nas pozostałe jej powieści, bo jestem pewna, że są tak dobre jak te, które miałam okazję czytać.