14 kwietnia 2019

"Walcząc z ciszą" I - Aly Martinez


Tytuł: Walcząc z ciszą
Tytuł oryginalny: Fighting Silence
Autor: Aly Martinez
Cykl: On The Ropes (tom 1)
Wydawnictwo: NieZwykłe
Tłumaczenie: Anna Kuksinowicz
Data wydania: 23 stycznia 2019
Liczba stron: 326
Moja ocena: 8/10
Opis wydawcy
Dla większości ludzi dźwięk jest pojęciem abstrakcyjnym. Spędzamy całe życie, próbując odciąć się od szumu, żeby móc skupić się na tym, co uważamy za ważne. Ale co, jeśli – gdy jasność umysłu zostaje przypłacona zupełną ciszą – to ten niewyraźny szmer w tle staje się czymś, za co oddałoby się wszystko?

Od zawsze byłem wojownikiem. Mając rodziców, którzy cudem nie trafili więzienia, i dwóch młodszych braci, którzy niemal zostali oddani do rodzin zastępczych, zyskałem umiejętności w unikaniu ciosów, jakie zadaje życie. Dorastając, nie miałem niczego, co mógłbym nazwać swoim, ale od chwili, kiedy spotkałem Elizę Reynolds, to właśnie ona należała do mnie. Stałem się kompletnie uzależniony od niej oraz ucieczki do rzeczywistości, którą sobie nawzajem zapewnialiśmy. Przez lata spotykaliśmy się z różnymi ludźmi, ale nie było nocy, żebym nie usłyszał jej głosu.

Nie zaplanowałem spotkania miłości swojego życia w wieku trzynastu lat. Tak samo jak tego, że jako dwudziestojednolatek zacznę stopniowo tracić słuch. Ale i tak spotkały mnie obie z tych rzeczy. A teraz prowadzę najcięższą walkę swojego życia i znalazłem się na skraju porażki. Walczę o swoją karierę. Walczę z obezwładniającą ciszą. Walczę dla niej. Każdej nocy, kiedy tuż przed zaśnięciem opuszcza ją świadomość, wzdycha. Chyba właśnie to jest dźwięk, którego będzie mi brakowało najbardziej.

http://wydawnictwoniezwykle.pl/produkt/walczac_z_cisza/



   Wiele książek wydanych przez Wydawnictwo NieZwykłe miałam okazję czytać w oryginale dużo wcześniej. Jak już kiedyś wspominałam, moje marzenia książkowe się spełniają, bo gdyby nie oni nigdy nie doczekałabym się chyba polskich wydań, które dumnie mogą stań na mojej półce. Zabawne jest to, że "Walcząc z ciszą" również na czytniku miałam w oryginale i nawet zrobiłam do niej podejście. Z niewiadomych dla mnie powodów jednak, po kilku stronach stwierdziłam, że nie miałam na nią w tamtej chwili ochoty i sięgnęłam po inny tytuł. Dziś myślę, że miałam przeczucie, bo kilka dni później ujrzałam zapowiedź właśnie tej książki. A po premierze, nie mogłam czekać. Zabrałam się za nią natychmiast i tak się cieszę, że została zauważona i wydana, że do wydawnictwa mogę skierować jedynie słowo Dziękuję!


"- (...) Siedziałbym w ciszy do końca swojego pieprzonego życia, jeśli oznaczałoby to możliwość zaopiekowania się Wami."


   Kochająca rysować główna bohaterka Eliza, niezauważana przez rodziców, dnie a nawet noce spędza w opuszczonym domu, gdzie znajduje ciszę, spokój i swoje miejsce, w którym czuje się najlepiej. Pewnego dnia przez okno wdrapuje się jej rówieśnik ze szkoły, dobrze przez Elizę znany. Chłopak jednak dziewczyny nie kojarzy. Jedno spotkanie przeradza się w kolejne, a kolejne w następne. Tym sposobem Eliza i Till zaprzyjaźniają się ze sobą. Niestety ich przyjaźń jest tylko w tym domu, bo w szkole Till całkowicie ignoruje dziewczynę. Lata mijają, a bohaterzy dorastają. Przyjaźń przeradza się w uczucie i pożądanie, do którego w końcu bohaterzy się przyznają. Jedna noc ich rozdziela. Po pół roku rozłąki, gdy Eliza w końcu zaczyna żyć na nowo, do okna w jej nowym mieszkaniu puka nie kto inny jak Till. Historia zaczyna się na nowo, ale tym razem w dorosłym życiu.

   Z dwojga głównych bohaterów, to właśnie Eliza była tą, którą polubiłam nieco bardziej. Moją decyzję mogę uargumentować tym, że to ona była tą rozsądniejszą, waleczną, konsekwentną i na szczęście potrafiła postawić na swoim. Bardzo podobało mi się w niej to, że w pewnym momencie zatrzasnęła okno. Dosłownie. Zrozumiecie o czym piszę, po przeczytaniu. Till natomiast nie był gorszy, nie, ale niektóre jego decyzje po prostu mnie denerwowały. Chłopak był zaradny i robił wszystko dla dwóch młodszych braci, by mogli godnie żyć. Jego zawziętość, łączenie kilku prac, pasji i opieki nad braćmi było godne podziwu, szczególnie po tym co ten chłopak przeżył i co na jego barki miało jeszcze spaść.

   Na uwagę zasługują również bohaterzy drugoplanowi, jak bracia Tilla, czyli Flint, którego historia może być jeszcze lepsza, szczególnie że autorka zostawiła sobie furtkę do tej postaci, a ja umieram z ciekawości jak potoczą się jego losy. Oraz Quarry, niezwykle zabawny dzieciak z niewyparzoną buzią, który już teraz wie co czeka go w przyszłości. Pokochałam całą trójkę i nie ukrywam, że czekam niecierpliwie na części poświęcone właśnie nim. Chciałabym również wspomnieć o Slate'cie, właścicielu siłowni, który przyjął chłopców pod swoje skrzydła, dając im prace, zajęcie, jak również stał się ich "ojcem". Ojcem z dobrymi radami, z pomocną dłonią i miłością.


"Właśnie w ten sposób działaliśmy. Bez przerwy docinaliśmy sobie nawzajem i śmialiśmy się otwarcie. Kiedy walczyli, sędziowałam. Naprawdę było idealnie.Byliśmy rodziną."


   Motyw od przyjaźni do miłości jest jednym z moich ulubionych. Bardzo podobało mi się, że kilka początkowych rozdziałów było wprowadzeniem czytelnika w lata przyjaźni bohaterów. Autorka świetnie poradziła sobie w przedstawieniu nam najważniejszych momentów z ich relacji, by potem płynnie przejść do teraźniejszości. Dzięki temu mogłam ich poznać, poczuć łączącą ich więź, zrozumieć pewne sytuacje jak i ich samych. A dzięki narracji prowadzonej zarówno przez Elizę jak i Tilla, pisarka zostawiła mnie zaspokojoną. Prawie.

   No właśnie prawie, bo zabrakło mi dwóch rzeczy. Po pierwsze - przeszłość Tilla mamy podaną na tacy. Wiemy co się u niego działo, co wpłynęło na ucieczkę do opuszczonego domu, jak to wpłynęło na jego życie. Jednak tego samego nie mogę napisać o przeszłości Elizy. Jedyne co autorka nam zdradziła, to że dziewczyną nie interesowali się rodzice zajęci sobą, przez co ta uciekała do "lepszego" miejsca. Do końca miałam nadzieję, że jednak Pani Martinez rozwinie trochę bardziej ten temat, lecz niestety się nie doczekałam. Po drugie - sprawa przejęcia opieki Tilla nad braćmi. Tak po prostu chłopak zabrał ich do siebie i koniec. Żadna policja, opieka społeczna, ani nawet nauczyciele w szkole chłopaków nie zorientowali się, że coś się dzieje. Że rodziców - w sumie to matki - nie ma. Szkoda, bo w prawdziwym życiu by się to nie udało.
Te sprawy nie były jednak czymś co zaważyło na mojej ocenie książki, absolutnie. Po prostu rzuciło mi się to w oczy, dlatego postanowiłam o tym wspomnieć.


"Walczyłem o każdy haust powietrza. Gdy tylko wyłaniałem się nad powierzchnię wody, wypełniając swoje płuca nadzieją i determinacją, by przetrwać kolejny dzień, coś wpychało mnie z powrotem w odmęty... Za każdym razem głębiej."




   Nie jest to łatwa książka, raczej pełna bólu, samotności, walki i nauki życia. W tym wszystkim jednak autorka płynnie wplatała nieco humoru, dzięki temu czytelnik nie czuje się przytłoczony smutkiem. Akcja powieści nie pędzi na łeb, na szyję, raczej jest idealnie zsynchronizowana, więc nie ma się uczucia, że coś nas ominęło.

   Życie potrafi dać w kość, niektórym mniej, niektórym bardziej, ale to co najważniejsze to się nie poddawać, walczyć i cieszyć z tego co się ma. Nawet jeśli nie jest łatwo. Aly Martinez ukazała to w swojej powieści, którą niewątpliwie polecam. Bardzo dobra, mądra i wciągająca ze świetnie wykreowanymi bohaterami.

   Mnie okładka nie zachęca, wręcz przeciwnie, odnoszę wrażenie że to zwykły erotyk z boksem w tle. Nie dajcie się jednak zmylić, bo zawartość niesie ze sobą wiele ważnych przesłań, rad i miłości.






"On the Ropes":
Tom 1. Walcząc z ciszą
Tom 2. Fighting Shadows
Tom 3. Fighting Solitude



6 komentarzy:

  1. Czytałam i uważam, że jest to naprawdę świetna książka, którą koniecznie trzeba przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo słyszałam już o tej książce i chętnie bym przeczytała :)
    ~Pola
    www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta ksiazka jest tak cudowna! Nie wiem, dlaczego autorka zdecydowała sie dać jej taką nijaką okładkę. No i czekam na drugi i trzeci tom, chociaż na pewno przeczytam w oryginale bo nie wytrzymam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się doczekać kolejnych tomów <3 Szczególnie, że nurtuje mnie pewna niewiadoma związana z Flintem.

      Usuń